E- syn alfy
A- alfa
S- brat alfy
N- żona e
Y- pierwszy syn e
X- bękart e
M- matka x
Z- trzeci syn e
G- przyjaciel e
A- alfa
S- brat alfy
N- żona e
Y- pierwszy syn e
X- bękart e
M- matka x
Z- trzeci syn e
G- przyjaciel e
Roku któregoś Alfa plemienia z gór zachodnich postanowił połączyć stado ze swoim bratem, którego terytorium znajdowało się na południe od niego. Ich sojusz był przypieczętowany małżeństwem ich dzieci – pierworodnego syna Alfy E oraz piękną, obdarzoną złotym futrem N.
Niedługo po tym na świat przyszedł pierwszy syn E, niestety niedługo po tym wydarzeniu, jego ojciec otrzymał misję poselstwa we wrogim kraju, zamieszkiwanym przez lisy.
Podczas wykonywania swego zadania, syn Alfy został ranny. Znalazła go M, jedna z mieszkańców państwa lisów, a następnie zaopiekowała się nim. E przez jakiś czas zamieszkiwał jej chatkę, gdyż stan jego zdrowia nie pozwalał mu na dalszą podróż. Po niespełna paru tygodniach zakochał się w M, która obdarzyła go identycznym, o ile nie potężniejszym uczuciem.
Pewnego razu, przechadzając się po lesie, E napotkał posłańca. Przybył on z nowiną o śmierci Alfy, a także ostatnią wolę tegoż władcy: jego syn miał objąć panowanie nad sforą. Z ciężkim sercem E porzucił M oraz swoje dotychczasowe, nad wyraz spokojne życie, by wrócić do watahy.
Ze względu na to, iż misja dyplomatyczna nie powiodła się, wrogie kraje wszczęły wojnę. E, nie mając innego wyboru, zebrał swoje wojska, by, w celu zwiększenia szans, zaatakować jako pierwszy. Nie wiedział, że wioska, jaką grabił, należała do jego dawnej miłości. Pragnąc zakończyć podbój tej miejscowości, skierował się ku chacie plemiennej, gdzie przywódczyni terenu rzekła: "ten, który stworzył istotę niczyją, nienależącą do żadnego ze światów, przyszedł odebrać ją krwawą ręką".
Wracając do swego państwa, jego oddział napotkał na swojej drodze chłopca o kruczoczarnych włosach, leżącego na ziemi z rozbitym czołem. E nie zwróciłby nań uwagi, zapewne pozostawił dziecko na pastwę losu, lecz coś przykuło jego uwagę. Wtem młodzian otworzył niebieskie oczy, identyczne jak te, które najbardziej fascynowały go w M. E wiedział, iż pozostawienie go tutaj byłoby logiczne oraz bezpieczne dla jego pozycji w sforze, ale patrząc nań nie był w stanie tego uczynić. Wbrew wszelkiemu, co dotąd uznawał za słuszne, wziął go na ręce i ruszył za grupą, która zaczęła się oddalać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz